Dlaczego nie blogowałam w sierpniu i co działo się w Toronto.

first days (89)Największą tajemnicę zdradziłam już w tytule – miałam szansę spędzić cały sierpień w pięknym Toronto! Miałam tam praktyki studenckie, ale przy okazji trochę pozwiedzałam – musiałabym być szalona gdybym tego nie zrobiła! Jeżeli chcesz poczytać o tym, co ciekawego widziałam, robiłam i słyszałam w Toronto to zapraszam.

Na początku myślałam, że dziewięciogodzinny lot samolotem doprowadzi mnie do szału i byłam pewna, że będę odsypiać cały tydzień, ale.. nie. Nie miałam słynnego „jet laga”, który przywitał mnie z nawiązką (i to konkretną) gdy już wróciłam do Polski. Podczas lotu miałam szansę zobaczyć z okna samolotu Grenlandię. Niestety nie udało mi się dostrzec żadnego niedźwiadka polarnego ani pingwinka, ale.. nadrobiłam to w zoo w Toronto.

Na poniższym zdjęciu jest Old Town Square w Toronto czyli mały ryneczek. Co weekend (a nawet i w tygodniu) były tam różne festiwale i imprezy. Miałam okazję być m.in. na Akshar Pavilion Taste of India Festival, czyli na festiwalu Indii. Próbowałam tam pysznego (i zbyt słodkiego) napoju mango lassi i jalebi. :)

first days (12)

O praktykach nie będę dużo marudzić, bo i nie mogę zbyt wiele o ich marudzić – troszkę papierologii, troszkę kontaktu z interesantami, troszkę uczestniczenia w przesłuchaniach obywatelskich, troszkę wiz i innych dokumentów, troszkę dzwonienia i mejlowania w Konsulacie. Wiele się nauczyłam i dowiedziałam więc praktyki były jak najbardziej pomyślne! Ba, miałam również okazję uczestniczyć w dwóch imprezach dyplomatycznych – wizycie Wiceministra MSZ oraz koncercie polskiej sopranistki. Doświadczenia dla mnie całkowicie nowe, ale jakie ciekawe!

Martyna K.

Co do samego Toronto.. to jest ono pięknym miastem. Całkowicie zapiera dech i opuszczałam je z wielkim smutkiem. Na szczęście miałam do kogo wracać więc ten smutek szybko mi minął. :) Na powyższym zdjęciu jest ulica Toronto w Toronto.

first days (27)

Wyżej słynna CN Tower (to ta smukła igiełka z lewej), a po prawej stronie budynek Gooderham (nazywany także Flatiron)  z 1892 roku wyglądający jak żelazko – bardzo wąski i żelazkowaty w swoim kształcie. Poniżej widać go o wiele lepiej!

first days (25)

Stereotyp miłego i pomocnego Kanadyjczyka sprawdził się prawie w 100%. Była jedna sytuacja, która troszkę zaburzyła przyjazny obraz Kanadyjczyków, ale poza nią – wszystko było perfekcyjne. Kierowcy autobusu z cierpliwością pomagają w odnalezieniu się na mapie, pracownicy metra służą pomocą w każdej sytuacji, a przechodnie.. pomogą we wszystkim. Może i brzmi to trochę „naciąganie”, ale właśnie takie mam odczucia.

Odwiedziłam także parę miejsc w Toronto oraz poza nim.. i jeżeli jesteście zainteresowani to mogę o nich napisać!

Pozdrawiam cieplutko! M.

(P.S. Ciągle odkładam przeniesienie bloga na własną domenę.. Sama już nie wiem czy wyrobię się we wrześniu, bo przede mną jeszcze praktyki w przedszkolu i szkole podstawowej ze studiów podyplomowych. Kiedyś na pewno przeniesiem! :D)

Ten wpis został opublikowany w kategorii #Codzienne wpisy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

36 odpowiedzi na „Dlaczego nie blogowałam w sierpniu i co działo się w Toronto.

  1. Może się kiedyś tak ułoży u mnie, że okazja do odwiedzenia Kanady się znajdzie, kto to wie w sumie. :)

    Też uważam Hawkinga za naukowca najwyższej możliwej klasy, w końcu jego umysł i zdolności pozwoliły na pewne zmiany w teorii Einsteina (o ile dobrze pamiętam). A to jest już coś według mnie.

    Jeśli najdzie mnie ochota na taką muzykę to już wiem gdzie się zgłosić. :)

    Pozdrawiam!

    • Martynka pisze:

      No właśnie – kto wie? :)
      Z Twoją opinią na temat Hawkinga zdecydowanie się zgadzam – zaczęłam się interesować jego osobą dopiero po obejrzeniu filmu na jego temat („Teoria wszystkiego”). Chyba dzisiaj obejrzę ten film jeszcze raz..
      Pozdrawiam, M.

  2. Witaj!

    Jak na razie nie miałem możliwości polecieć z Polski aż tak daleko. W sumie nie wiem czy dałbym radę, bo nawet loty krótsze, do Turcji czy Hiszpanii spowodowały u mnie dość dużo nerwów, choć z Twojej relacji wynika, że jakby była okazja to warto. :)

    Po prostu mój humanistyczny mózg nie objął wielu z prezentowanych w tej książce kwestii związanych z fizyką. Ot i cała zagadka wymęczenia tej książki. :)

    Nie zagłębiałem się nigdy za bardzo w muzykę z Kanady. Może pora nadrobić zaległości?

    Pozdrawiam!

    • Martynka pisze:

      Witam serdecznie!
      Była to moja pierwsza tak poważna i daleka podróż. Bardzo się bałam tego lotu, ale przed samym lotem stwierdziłam, że będzie co ma być i jakoś to wszystko przetrwam. Od tego momentu było już w porządku. :) Gdybyś kiedykolwiek miał okazję zobaczyć Kanadę – bardzo polecam. W moim umyśle cały czas siedzą te piękne, wysokie, oszklone budynki, zatłoczone ulice, smaczne poutine, ogromne metro, cudowni ludzie i.. cała reszta. :)
      A co do książki – również jestem humanistką, ale jakoś udało mi się przebrnąć przez „Krótką historię czasu”. Może dlatego, że bardzo cenię Hawking’a?
      Jeśli miałbyś kiedykolwiek ochotę na muzykę prosto z Kanady – chętnie coś polecę! Może trafię? :)
      Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za wizytę, M.

  3. ~Igomama pisze:

    Martynko, dla takiej ważnej przyczyny faktycznie warto zrobić przerwę w blogowaniu!
    Zaliczyłaś praktyki na drugim końcu świata, a do tego przeżyłaś fantastyczną przygodę.
    Nie znam Kanady, toteż z przyjemnością poczytam i obejrzę zdjęcia. Toronto sprawia wrażenie bardzo nowoczesnego, wielkiego miasta. Pozdrawiam:)

    • Martynka pisze:

      Fantastyczną i to bardzo! Jak już pisałam niedawno – w życiu bym nie powiedziała, że będzie mi dane być w Kanadzie! A Toronto jest takie jak napisałaś – bardzo nowoczesne i ogromne. Sama wielkość metra powaliła mnie na kolana. :)
      Pozdrawiam cieplutko, M.

  4. ~Wwi pisze:

    Gratulacje! :) Na pewno wiele zobaczyłaś w Kanadzie i poczytałbym o tym. Pozdrawiam! :)

  5. ~Ewa (Ind) pisze:

    Fantastyczne wykorzystanie szansy!
    W naszej ambasadzie właściwie cały rok są studenci na praktykach. Podejrzewam, że można aplikować do każdej.

    • Martynka pisze:

      Dziękuję! Trochę się wahałam czy sobie poradzę i czy w ogóle powinnam się tam wybierać, ale nie żałuję. :)
      Oj, proszę mnie tak nie zachęcać.. :D
      Pozdrawiam cieplutko, M.

  6. ~Monika pisze:

    mango lassi jest przepyszneee :D w wakacje czesto robie je dla rodzinki :) a pobytu w Toronto zazdroszcze bardzo! bylam kiedys w Calgary, ale do Toronto nie dotarlam.. jeszcze :D

    • Martynka pisze:

      Oj jest pyszne! Podobno jest świetne na upały, ale mnie jedynie zasłodziło. :)
      Troszkę słyszałam o Calgary i może kiedyś uda mi się zobaczyć i Calgary i inne kanadyjskie miasta. Życzę tego również Tobie!
      Pozdrawiam, M.

  7. ~Haniamrok pisze:

    Super praktyki! Kanada, ach, piękny pobyt! Koniecznie napisz więcej. Bardzo jestem ciekawa Twoich wrażeń. Co Cię zaskoczyło, co się podobało najbardziej, co smakowało. Wspaniale, że mogłaś pojechać na drugą półkulę. Mnie się zawsze wydawało, że to dla mnie nieosiągalne miejsca. Ale kto wie? Skąd leciałaś i jakimi liniami? Wszystko mnie ciekawi. Może to jest dobry kierunek, żeby o nim pomarzyć? ;) pozdrawiam serdecznie.

    • Martynka pisze:

      Napiszę gdy tylko znajdę chwilkę! Teraz mam praktyki w przedszkolu, a za tydzień w szkole podstawowej i cóż.. czasu brak! :D
      A co mi smakowało? Poutine (frytki z serem!) z bekonem, śmietaną i szczypiorkiem! :D
      Leciałam Air Canada z Warszawy – było okeeej! Jak na pierwszy lot to było super. Mam nadzieję, że w kolejnych wpisach o Toronto (a będą także wpisy związane z angielskim) zaspokoję Twoją ciekawość! :)
      Buziaki, M.

  8. ~boja pisze:

    Wizyta wiceministra MSZ i koncert sopranistki… To naprawdę było ciekawe doświadczenie?

  9. ~przem.k pisze:

    fajnie i widać, że to bardzo duże i nowe miasto :D też bym tak chciał pojechać, ale jeszcze mam naukę..na angielskim powiedziałem o ciekawostkach o liczbach i pani z angola była zaskoczona :D

    • Martynka pisze:

      Tylko czekać aż zaczniesz jeździć i zwiedzać! Ja nigdy bym nie powiedziała, że zobaczę Toronto więc.. wszystko przed Tobą! :)
      Bardzo się cieszę, że podzieliłeś się liczbowymi ciekawostkami ze swoją anglistką. Mam nadzieję, że nie tylko była zaskoczona, ale że jej się także spodobały!
      Pozdrawiam serdecznie, M.

  10. Beatrycze pisze:

    No no no mega zazdroszcze! Ja za rok wybieram się na jakieś dalsze wakacje, ale jeszcze nie wiem co i jak. Na razie i tak zbieram na autko :).

    Nie nauczy książka tego co jest naprawdę, zatem takie wyprawy są świetne. Jak na czas praktyk sporo pozwiedzałaś. Zobaczenia Grenlandii też Ci zazdroszcze :) Pozdrawiam :)

    • Martynka pisze:

      To była moja największą podróż. :) Autka nie mam jeszcze, ale kiedyś na pewno sobie uzbieram. Pracę znajdę to i autko znajdę! :)
      Grenlandia i Niagara były najpiękniejsze.. i naprawdę robiły wrażenie. :)
      Pozdrawiam, M.

  11. ~Greenelka pisze:

    Toronto grzechu warte…
    Ciekawie opisane, pozdrowionka:)

  12. ~jotka pisze:

    Ale Ci zazdroszczę i czekam na kolejne wpisy o Twoim tam pobycie, koniecznie!

  13. Kami pisze:

    Muszę przyznać, że piękne miejsce i z chęcią poczytam co tam ciekawego zwiedziłaś :).
    Sama od jakiegoś czasu zastanawiam się czy stworzyć własną domenę, na pewno już niebawem przeniosę się na blogspot, ale trochę czasu minie nim do tego dojdzie.
    Pozdrawiam

    • Martynka pisze:

      No tak- piękne miejsce! Chciałabym tam kiedyś wrócić. A co do domeny, to ja myślę i WordPress’ie, ale zobaczymy jak to będzie. :)
      Pozdrawiam, M.

      • Kami pisze:

        Sama z chęcią bym tam pojechała :).
        Wydaje mi się, że tam najlepiej założyć bloga a raczej domenę. Większość blogerów ma jednak tam blogi. Tutaj niestety powoli znika dostępność dysku i niebawem nie będę nic dodać z czego nie jestem zadowolona.
        Pozdrawiam :)

        • Martynka pisze:

          Wykupienie domeny, a założenie bloga to dwie różne rzeczy. :) Onet mi przestał odpowiadać, bo wszędzie wpycha reklamy – a to drażni, psuje wizerunek strony i wygląda niezbyt ciekawie. Poza tym szablony są dość ograniczone. :)
          Pozdrawiam, M.

  14. ~L.B. pisze:

    Martyna w Toronto! Taki kawał drogi. Przeżycie niesamowite. Ja bym do samolotu przytomna nie wsiadła ;D. Także podziwiam. To takie nietypowe praktyki, przynajmniej u mnie się takich nie spotyka na uczelni, a może są tylko ja o tym nie wiem. Spotkałam Erasmusów, ale to na czym innym polega. Powodzenia na kolejnych praktykach! ;) Napisz koniecznie coś więcej o Kanadzie.

    • Martynka pisze:

      Moja uczelnia (i chyba także Uniwersytet Warszawski) mają coś w stylu umowy z Konsulatem w Toronto w sprawie praktyk studenckich. Więc mi się trafiło! Erasmus również jest na UŚ, ale nigdy z niego nie korzystałam. Raz tylko zajmowałam się studentkami zajmowałam Kazachstanu. :) A co do lotów to jak na pierwsze dwa loty to było idealne. :D
      Pozdrawiam cieplutko i na pewno coś więcej niedługo napiszę. Póki jestem na świeżo! :D
      M.

  15. ~ad pisze:

    gratuluje praktyk:) tylko pozazdroscic takiej szansy!! toronto jest bardzo daleko i 9 godzin lotu robi swoje ale chyba bylo warto?:)

  16. ~Adam pisze:

    Piękne zdjęcia, super przygoda .
    Chciałbym wiecej fotorelacji z wycieczek o których opowiadałaś. Aż chce sie tam być. Czekam na wiecej i życzę wiecej przygód :)

    Pozdrawiam
    Adam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>