Język – skąd się wziął? Teorie na temat pochodzenia języka. (cz. 1)

Z każdej strony bombardują nas litery, słowa, zdania. Rozglądając się dookoła siebie przyznasz mi rację. Ja na co dzień słowa mam na odblasku przypiętym do plecaka. Mam słowa zapisane i nagrane na płycie, którą ostatnio cały czas męczę. Słowami opisana i napisana jest moja ukochana książka. Ba, słowa mam nawet na skarbonce, do której chomikuję pieniążki (głównie pięciozłotówki). Słówko „smacznego” było napisane na karteczce dołączonej do kanapek. I na samym końcu.. W krzyżówce zamiast napisać słowo „miał”, napisałam „miau”, bo przecież koty, koty, koty i słowa, słowa, słowa.

Various stuff here-001

Podsumowując – codziennie piszemy, mówimy, czytamy, używamy ogromnej ilości liter oraz słów, składamy je w zdania, ale czy wiemy skąd się to wszystko wzięło? Jaki był początek języka? A może po prostu nasz język od zawsze wyglądał tak jak teraz? A może zawsze języków było 6-7 tysięcy? A może pewnego dnia ktoś stwierdził „A teraz powiem słowo!” i na tym koniec filozofii związanej z powstaniem mowy? Te i mnóstwo innych pytań męczą ludzkość od wielu lat, ale czy możemy na nie odpowiedzieć?

Zanim przejdziemy do teorii pochodzenia języka, muszę wprost powiedzieć, że tak naprawdę to nie mamy pewności w jaki sposób i w jakich okolicznościach padło pierwsze słowo z ust człowieka. Nie wiemy, w którym dokładnie momencie się mówienie zaczęło i z jakiego powodu. Prawdopodobnie nigdy nie wyznaczymy konkretnego dnia w historii i nie podpiszemy go „TUTAJ CZŁOWIEK ZACZĄŁ MÓWIĆ, ale.. kto wie.

Dźwięki towarzyszyły nam od zawsze i zawsze też mruczeliśmy, chrząkaliśmy, warczeliśmy by się komunikować. Doskonale też rozróżniamy od siebie te dźwięki – chrząknięcie jest czymś innym niż pomruk, pomruk jest łagodniejszy od warknięcia, ale.. takie dźwięki nie są przecież mową. Kiedy więc zaczęliśmy mówić?  Są podejrzenia, iż języki (lub jakaś forma mówionej komunikacji) wytworzyły się gdzieś pomiędzy 100.000, a 50.000 lat temu. Dawno, prawda? Język pisany powstał około 5.000 lat temu więc różnica pomiędzy mową, a pismem jest ogromna!

Istnieje kilka, kilkanaście teorii na temat powstania języka, a dzisiaj przedstawię Wam pierwszą z nich.

 

teoria 1 - od boga

W Księdze Rodzaju opisane jest stworzenie Adama przez Boga i fakt, że Adam zaczął nazywać wszystko, co napotkał na swojej drodze. Kaczkę nazwał kaczką, kota kotem, a pierniczki pierniczkami. Nie tylko w chrześcijaństwie mowa związana jest z odłamkiem boskim. Również w hinduizmie język pochodzi od istoty wyższej – Sarasvati, żony stworzyciela świata. Jak widać – w większości religii język jest ściśle związany z istotą lub istotami boskimi, nadprzyrodzonymi, wyższymi i bardziej rozwiniętymi niż człowiek. By odtworzyć oryginalny, boski język przeprowadzano wiele badań, eksperymentów, wysnuwano wiele teorii, zadawano setki pytań.. Wnioski tych wszystkich czynności były takie, iż jeżeli niemowlęta będą dorastać bez kontaktu z ludzkim językiem, to z pewnością spontanicznie zaczną używać języka samego Boga (lub bogów). Cóż.. nie brzmi to zbyt dobrze, prawda? Niestety, taki eksperyment miał miejsce już w czasach faraonów.

Grecki pisarz, Herodot, spisał historię egipskiego faraona, Psametycha, który ponad 2.500 lat temu przeprowadził eksperyment na dwóch niemowlętach. Przez dwa lata dzieci nie miały żadnego kontaktu z mową ludzką, a ich jedynymi kompanami były kozy oraz niemy pasterz. Dzieci, a może raczej obiekty badań Psametycha, same z siebie wypowiadały słowo „bekos”, które nie pochodziło z języka egipskiego. Było to słowo frygijskie oznaczające „chleb”. Faraon doszedł do wniosku, iż są to niepodważalne dowody na to, że język frygijski jest językiem oryginalnym, pierwszym, a przede wszystkim – boskim.

Niestety, wnioski Psametycha mogły być jednak błędne. Mimo że, dzieci nie miały żadnego kontaktu z mową ludzką, to przez dwa lata towarzyszyło im beczenie kóz. Jaki dźwięk wydają kozy? „Bee”. Na te same literki zaczyna się słowo „bekos”. A skąd się wzięło „kos”? Cóż, być może dodał je sam Herodot w greckiej wersji tej historii. 

Oczywiście na jednym takim eksperymencie nie mogło się skończyć. Jakub IV, król Szkocji, przeprowadził podobny eksperyment w okolicach roku 1500, bo przecież mowa Boga musiała zostać przywrócona ludziom w jej oryginalnej formie. W przypadku eksperymentu króla Jakuba IV dzieci nie ograniczyły się do jednego słowa w obcym języku. Dzieci, które również nie miały żadnego kontaktu z mową ludzką, zaczęły mówić w języku hebrajskim. Potwierdziło to domysły Jakuba IV – hebrajski faktycznie jest językiem Edenu i językiem samego Boga, a dzięki królowi Jakubowi IV wszystko wyszło na jaw. 

Niestety, są również inne przypadki dzieci dorastających bez kontaktu z mową ludzką, które nie są tak pozytywne jak w przypadku Psametycha czy Jakuba IV. Co więcej, przypadki te, zaprzeczają całkowicie rzekomym odkryciom. Faktem jest, że bez kontaktu z mową ludzką dziecko w ogóle nie wykształca u siebie mowy i dorasta całkowicie bez języka. Było mnóstwo szokujących wieści na temat dzieci, ludzi całkowicie odizolowanych od świata, a w skrajnych przypadkach nawet wychowywanych przez zwierzęta. Przykładem mogą być dwie dziewczynki, Amala i Kamala, które zostały wychowane przez.. wilki. Muszę od razu wspomnieć, że fakt istnienia tych dziewczynek jest nadal pod dużym znakiem zapytania i był otwarcie kwestionowany przez wzgląd na niewielu świadków wydarzeń z nimi związanych. Dziewczynki odnaleziono w 1920 roku i od razu zostały one utożsamione z wilkami poprzez ich zachowanie i wygląd – węszenie nozdrzami za pokarmem, poruszanie się na czterech kończynach, żywienie się surowym mięsem. Oczywiście, nie wypowiadały one żadnych słów. Kamala po latach nauki była w stanie wypowiedzieć jedynie kilka słów, co pokazuje jak ogromne zniszczenia i zaburzenia wprowadza całkowita izolacja dziecka od mowy.

Natomiast jeżeli faktycznie mowa ludzka ma swój początek w boskim obiekcie, w boskim źródle – to i tak prawdopodobnie nie mamy szans na jej zrekonstruowanie. Z pewnością nie zrobimy tego poprzez skazywanie dzieci na izolację i zahamowanie rozwoju. Idąc dalej tym tropem i dodając do tego wszystkiego wieżę Babel i boskie pomieszanie języków - powinniśmy sobie odpuścić.

 

Dlaczego część pierwsza? Dlaczego tylko jedna teoria? Bo teorii będzie kilka i każda z nich zasługuje na porządne wytłumaczenie! A zapewniam, że będzie co czytać.  Sporo informacji na temat tej teorii wzięłam nie tylko z moich notatek ze studiów, ale także z z książki ”The Study of Language” (George Yule) i wszystkich niecierpliwych do niej odsyłam! :)

Przypominam także o stronie na FB, na której znajdziecie najświeższe i najszybsze informacje o nowych wpisach! Kontakt na FB ze mną jest także łatwiejszy i szybszy więc zachęcam do polubienia stronki. :)

Pozdrawiam serdecznie, M.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ciekawostki i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Język – skąd się wziął? Teorie na temat pochodzenia języka. (cz. 1)

  1. Na początku głęboki ukłon dla Twej erudycji, Martynko! Eksperymenty z niemowlętami, które tu przytoczyłaś nie potwierdziły tezy „boskości” języka, mało tego, okazały bardzo szkodliwe dla bobasów, nawet jak gdzieś przeczytałem, ze skutkiem śmiertelnym.
    Okres czasu między mową a językiem pisanym jest dość znaczący i fakt był wykorzystywany w nauce języków.
    Mniej więcej 50 lat temu rozpocząłem naukę jęz. francuskiego i przez pierwsze pół roku nie miałem styczności z pismem, a język poznawałem po mowie.
    Następnie dopiero zapamiętane wyrazy przyporządkowywałem ich formie pisemnej.
    Podobnie sam próbowałem uczyć się jęz. angielskiego i przynosiło to na początku oczekiwane efekty.
    Uchroniło mnie to od dociekania jakiś czytelnych reguł i praw ortografii tych języków , którą przyjmowałem na „dobrą wiarę”.
    ściskam i serdecznie tudzież bezterminowo zapraszam czyli
    ju łelkam s’iju ofkors egzakli

    • Martynka pisze:

      Bardzo dziękuję za tak wyszukany komplement!
      Z przyjemnością czytam Pana komentarze – zawsze dowiem się czegoś ciekawego! Jeżeli chodzi o mnie to zdecydowanie wolę najpierw pisać, a potem mówić w języku obcym. Lubię budować zasób słownictwa, bo gdy nie ma słówek to cóż ja mogę zdziałać? A gramatyki nie podważam i się z nią godzę. :D
      Pozdrawiam serdecznie oraz z pewnością niedługo wpadnę z wizytą, M.

  2. ~L.B. pisze:

    Jeśli Biblia i języki to właśnie pierwsze, co mi przychodzi na myśl to przypowieść o Wieży Babel. Ciekawe, skąd się wzięły języki, których jest naprawdę sporo. Z chęcią przeczytam o dalszych teoriach. Pozdrawiam serdecznie. ;)

  3. ~Leseratte pisze:

    Lubię uczyć się języków obcych. Ich używanie sprawia mi radość, bo przecież jeśli coś rozumiem, to znaczy, że jest dobrze :p
    Mimo to czasem pośród obcokrajowców czuję się tak, jakby oni się umówili i specjalnie używali innego kodu, by mi utrudnić życie…

    • Martynka pisze:

      Może się nie umawiają tylko dodają akcent, który jest czasami ogromną przeszkodą dla osoby uczącej się języka obcego. Nie martw się – dla mnie hiszpański jest czarną magią! :) Możemy pocieszyć się tym, iż język polski również stanowi wyzwanie! :)
      Pozdrawiam, M.

  4. „W krzyżówce zamiast napisać słowo „miał”, napisałam „miau”, bo przecież koty, koty, koty i słowa, słowa, słowa” – świetny fragment, mówiąc kolokwialnie, rozwalił mnie i wywołał uśmiech :D Bardzo interesująca notka, przyjemnie się czytało :) Pozdrawiam!

  5. Kala pisze:

    Faktem niezaprzeczalnym jest – a ja uwielbiam fakty niezaprzeczalne – że bez stymulacji części mózgu odpowiedzialnej za mowę (a stymulacja odbywa się przez słuchanie takiej mowy), mowa nam się nie wykształci, co jest już potwierdzone licznymi badaniami. Dlatego chociaż dzieci niesłyszące gaworzą (bo przychodzi im to dość instynktownie po zstąpieniu krtani), nie uczą się mówić. Ot i cała historia – sama biologia i trochę anatomii. Jak cały ten świat, nie da się zaprzeczyć. :) Ale teoria sama w sobie bardzo ciekawa!
    Po długiej nieobecności, zapraszam również do mnie.

    • Martynka pisze:

      Jaki piękny komentarz! Bardzo dziękuję za tak dokładne odniesienie się do anatomii i biologii. :) Bardzo trafne uzupełnienie i podsumowanie mojego wpisu. :)
      Pozdrawiam serdecznie i na pewno niedługo odwiedzę Twój blog, M.

  6. ~Fisher pisze:

    Well done! Poczytałem sobie do kawki. :-) Czekam na dalsze teorie, bo są bardzo interesujące. :-) Ciekaw jestem, które teorie wybierzesz i opiszesz.. Nie powiem o swojej ulubionej, bo nie będę psuł zabawy innym czytającym. Ahh i jeszcze jedno: śliczna skarbonka! ;-)

    • Martynka pisze:

      Thank you for your comment!
      Mam nadzieję, że wpis umilił poranny rytuał kawowy. :) Ja kawę piję bardzo rzadko i raczej do smaku, a nie do obudzenia.
      O dalszych teoriach nie pisnę ani słówka!
      Pozdrawiam serdecznie, M.
      (P.S. Jeżeli chodzi o skarbonkę.. to jest piękną sową. A wszystko z sowami jest przecież piękne! :) )

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>